Przed upadkiem w przepaść, czyli zawieszona na skale [1]

Autor : Lambar Dodano: 09-01-2005 - 23:52
Porady2 [2]

Mój sen z października:

Przybywam do ruin zamku w Chęcinach (to mogą być równie dobrze ruiny zamku w Kazimierzu Dolnym czy Szydłowie. Ot, ruina trwała, zakonserwowana dla zwiedzania dla turystów, często wchodzi się do takich ruin za opłatą). Siedzę sobie właśnie na murze, a za mną siedzi mały chłopczyk, kilkuletni, który nieświadomie rozpycha się balansując w przód i tył i popychając mnie małym ciałkiem, bo zdaje się siedzimy do siebie plecami. On nie zdaje sobie zupełnie sprawy, że może mnie zepchnąć z tego muru w przepaść. Zwracam mu uwagę: synku, nie rozpychaj się, ale chłopczyk jest zbyt mały, żeby uświadomić sobie, że swoją żywością, zupełnie naturalną w jego wieku, nie potrafiąc usiedzieć spokojnie, może mnie łatwo strącić z tego muru. Jego mama stojąca nieopodal nie reaguje, nie zwraca mu uwagi.

Już wiszę uczepiona tego muru. Nie ma sceny, że ten chłopczyk mnie faktycznie zepchnął, widocznie to nieistotne. Istotne, że wiszę wiedząc, że ten mur jest niepewny, stary, wyerodowany. Wiem, że mogę spaść w przepaść i zastanawiam się, jak się będzie spadało, czy jak kłoda z bolesnym upadkiem, czy jak piórko, czy szybko czy wolno. I wiszę sobie w przyjemny dzień mając pod sobą przyjemną szeroką polanę.

Dziś czytałam w autobusie ostatni rozdział „Rycerza w zardzewiałej zbroi” R.Fishera.


"Cal po calu, centymetr po centymetrze rycerz wspinał się, kalecząc sobie palce czepiając się ostrych brzegów skał. Kiedy już był blisko szczytu, znowu pojawiła się ogromna skała, która zagradzała mu drogę. Jak można było oczekiwać, na skale były wyryta inskrypcja:

"Nawet jeśli posiądę cały ten wszechświat,
Nic nie posiądę.
Ponieważ nie mogę poznać nieznanego,
Jeśli czepiam się znanego."

Rycerz czuł się zbyt osłabiony, aby pokonać tę ostatnią przeszkodę. Wydawało się niemożliwym odszyfrowanie inskrypcji w tym samym czasie, gdy trzymał się urwiska góry, ale wiedział, że musi spróbować. (...)

Oddychał głęboko, co mu trochę rozjaśniło w głowie. Następnie przeczytał głośno drugą część inskrypcji:

- ...Ponieważ nie mogę poznać nieznanego, jeśli się czepiam znanego.

Rycerz rozważał kilka z tych „znanych”, do których był przyczepiony całe swoje życie. To była jego tożsamość: to, kim myślał, że jest, a kim nie jest. To były jego wierzenia: rzeczy dane jako pewnik i rzeczy niepewne. I to były jego opinie: rzeczy, które uważał jako dobre i te, które uważał jako złe.

Rycerz patrzył na skałę i zaświtała mu w głowie pewna myśl: skała, do której był rozpaczliwie uczepiony, także była mu znana. Czy inskrypcja znaczyła, że ma się puścić i spaść w przepaść nieznanego?

- Masz rację, rycerzu – powiedział Sam [głos wewnętrzny] – Musisz się puścić.
- Czy proponujesz, żebyśmy się zabili obaj? – jęczał rycerz.
- Prawda jest taka, że już teraz umieramy – odpowiedział Sam – Zobacz. (...)
- Już się nie boję tak, jak przedtem
- W takim razie puść się... i miej ufność – powiedział Sam
- Mieć ufność? W kogo?
- Nie w kogo tylko w co – poprawił go
- W co?
- Tak, w co: W życie, siłę, wszechświat, Boga... jakkolwiek to chcesz nazwać."



Do tych moich ruin też jestem zbytnio przywiązana. To nie był mój jedyny sen o ruinach, widać one spełniają swoistą rolę w moich snach (mniej więcej rok wcześniej we śnie pokazywałam ruiny zamku w Chęcinach kiedyś bliskiej mi osobie – przesłanie dość czytelne: nasz związek jest ruiną trwałą). Ten mur, którego jestem we śnie kurczowo uczepiona, też jest znanym. Mam przestać tkwić w tych ruinach i kurczowo się ich trzymać, mam puścić stare. Mam się puścić w przepaść nieznanego. Tak czy inaczej i tak spadnę, bo mur jest stary, wyerodowany, z niezbyt trwałego materiału. A ta moja przepaść jest tak zachęcająca...

Rycerz też nie miał innego wyjścia, też w końcu się puścił... i w trakcie spadania puszczał też wszystkie stare sądy, np. obwinianie najbliższych sobie osób - i w końcu bez tych wszystkich starych sądów i bez usprawiedliwień zobaczył swoje życie z jasnością i uczynił siebie odpowiedzialnym za swoje życie.

I stało się wtedy coś nieoczekiwanego ze spadaniem (tak nieoczekiwanego, jak w moim własnym innym śnie sprzed półtora roku o spadaniu w przepaść)...

Tak, życie jest pełne niespodzianek. Powinnam się puścić, odpuścić stare sądy, wierzenia - i doświadczyć nieznanego...


Rozważania śniącej Eli [3]

Komentarze

Ela [4]
17-01-2005 - 18:05

Jeszcze jeden cytat o kurczowym trzymaniu sie czegos:

"Nie jestesmy w stanie pojac otaczajacej nas rzeczywistosci, a nawet - nas samych. Nie mozemy z niezachwiana pewnoscia stwierdzic, ze poznalismy i zrozumielismy choc fragment prawdy o zyciu, choc wierzcholek tej gory lodowej. Wiedzialam, ze nie moge kurczowo trzymac sie wyznaczonych wczesniej teorii, teorii znanych i bezpiecznych dla mej swiadomosci, gdyz stane sie Podobna do niektorych religijnych dogmatykow, ktorzy kategorycznie twierdza, iz prawda jest jedyna i jedynie sluszna. Utrzymywanie otwartosci umyslu jest niezwykle trudne, ale daje szanse na poglebienie wiedzy."

(Dolores Cannon "Kosmiczni ogrodnicy")

Ela [5]
19-07-2005 - 19:51

Odwazylam sie w koncu i puscilam w te przepasc nieznanego...

Diachi [6]
22-06-2006 - 21:30

"Otwarty umysł jest jak twierdza, której bramy są otwarte i niestrzeżone"

Ukazać nieznane... Idź za mną w nieznane...

_LINKS
  [1] http://sny.net.pl/index.php?name=News&file=article&sid=73
  [2] http://sny.net.pl/index.php?name=News&catid=&topic=2
  [3] http://sny.net.pl/mailto:eladreams@op.pl
  [4] http://sny.net.pl/
  [5] http://sny.net.pl/
  [6] http://sny.net.pl/